"Daj każdemu dniu szansę stania się najpiękniejszym w całym twoim życiu." /Mark Twain/

Witam serdecznie

Witam serdecznie wszystkich, którzy postanowili odwiedzić mojego kolorowego  bloga, bloga w którym postaram się pokazać moje prace wykonane haftem krzyżykowym (ale nie tylko), o czym będę pisać ... pokaże czas, a tymczasem zapraszam serdecznie, rozgośćcie się, czytajcie, oglądajcie i piszcie komentarze. 

niedziela, 21 listopada 2010

Kalendarz adwentowy

Z obserwacji bloga widzę, że co niektóre osoby zdążyły już skończyć zaplanowane hafciki, tak więc pora na to bym i ja pokazała swoje dotychczasowe postępy.  Zdjęcia zrobiłam w zeszłym tygodniu, więc nie jest to zupełnie aktualny stan kalendarza, ale na zdjęciach wygląda on tak: 

       

       

        

Nie zaznaczyłam, że jest to bezłakociowy kalendarz. W miejscu oznaczonych dni, dziecko powiesza wyhaftowane na plastikowej kanwie małe elementy typu aniołek, pastuszek itp. Jest to miłe, ale ile więcej do wyhaftowania. Wpadłam na pomysł, że jeśli nie zdążę z tą plastikową kanwą, to w miejsce obrazków mogę powiesić łakocie i w ten sposób zrobić z niego typowy kalendarz łakociowy ;O) 

        

środa, 3 listopada 2010

Wyrwana z robótkowego nieróbstwa.

A stało się to tak: Pewnego dnia córcia (dumna uczennica pierwszej klasy ;O) ) przyszła ze szkoły z wiadomością, że może zarobić pochwałę jak przygotuje element jesiennej dekoracji klasy. Po długim namyśle co by tu zrobić, żeby się nie narobić i pochwałę zarobić - doszłyśmy do wniosku MASA SOLNA.  Przepis na ciasto zaczerpnęłam z internetu, a reszta to radosna twórczość własna jak i mojej córci (oczywiście ja tylko pomagałam).

     

   

W konsekwencji powyższego powstała jesienna scenka z rodzinką jeżyków. 

                    

Moja córcia zadowolona, pani nauczycielka zachwycona, a mama została wytrącona z jakiegoś jesiennego odrętwienia robótkowego. Z reszty masy solnej ulepiłyśmy serducha i aniołka, który czeka na pomalowanie.

    

Lepiąc z masy solnej uświadomiam sobie, że jedyne co do tej pory zrobiłam - to wazonik na dzień matki w II klasie szkoły podstawowej. Oj trzeba nadrobić zaległości.

A jak na razie dołączyłam do zabawy Świąteczny SAL 2010 i mam nadzieję że zmobilizuje mnie to do dokończenia kalendarza adwentowego.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Nadrabiam blogowe zaległośći - RR 1 i 2 oraz Ty Wilson

Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego ile czasu minęło od mojego ostatniego wpisu - to trzy miesiące!!! Jakoś nie mam weny twórczej do pisania - wakacje to dla rodziców bardzo wyczerpujący okres czasu, który trzeba dziecku jakoś wypełnić. A dwutygodniowy urlop wydaje się baaaaardzo krótki. Korzystając z faktu, że obecnie dziecię moje jest na wakacjach u cioci na wsi, mąż w pracy, a stos ubrań do prasowania nie wygląda zachęcająco, postanowiłam również dać sobie wolne i nadrobić wszelkie zaległości (tj. blog i buszowanie w sieci). Właśnie wzrok mój padł na przecudną serwetkę, którą wygrałam w urodzinowym candy na blogu Babci Vilemoo. A swoją drogą - że, też ludzie potrafią takie piękne rzeczy robić na szydełku. W prezenciku były również mulinki (tych nigdy nie za dużo) oraz starannie wyhaftowane zawieszka i poduszeczka do igieł. Wszystko wprost cudne - zdjęcia dołączę wkrótce.

Babciu jeszcze raz serdecznie dziękuję za niespodziankę ;O)

W czerwcu też zaczęliśmy Ciasteczkowy Robin Round - haftuje się go po prostu przepysznie. Obecnie jestem po drugiej części haftu - a część trzecia przepadła (???). A oto jak wyglądają etapy RR. Materiały już przygotowane

Na pierwszej kanwie nagłówek i pierwsze ciasteczko - czekoladowe, a poniżej wygląd całej kanwy.

      

Bajecznie kolorowy czajniczek haftowałam na kanwie Agulki77

A tak wygląda cała kanwa - jak na razie dwa obrazki.

W tzw międzyczasie wykonałam pamiątkę z okazji ślubu dla mojej najstarszej siostrzenicy. Jak rzadko kiedy w doborze haftu nie miałam wątpliwości  - Ty Wilson!

Haft w szarym passe-partout włożyłam do antyramy - myślę, że całość wyszła nieźle, z resztą poddaję się ocenie osób odwiedzających mój blog...

 

niedziela, 16 maja 2010

Co nowego...oraz Claire de Lune 1

Dawno mnie nie było, owszem wpadałam na chwilę, żeby być mniej więcej na bieżąco, ale nie miałam czasu usiąść i napisać co u mnie...

Zapisałam się na "Cookie Time Robin Round" na blogu meririm, i udało się zebrać komplet. To moje pierwsze  RR.

Poczyniłam niewielkie postępy przy moim nowym wyzwaniu czyli Claire de Lune, Nimue. Tak na prawdę to nie widać jeszcze prawie nic, ale nie od razu Kraków zbudowano.

A odłożyłam moje elfiki, z powodu metryczki, którą wyhaftowałam dla maleńkiej Helenki.

 

Metryczka jest już u właścicielki, co więcej bardzo się podobała (oczywiście szczęśliwej mamie a nie dziecku), więc mogę zabrać się do przerwanego haftu. 

czwartek, 22 kwietnia 2010

Kilka zdjęć

Dzisiaj tylko kilka zdjęć.

Jak pisałam poczyniłam niewielkie zakupy: zakładka dla córci i fioletowo fiołkowy hafcik do kuchni. Zakupiłam również katalog DMC (kolekcja 2010), a córcia postarała się o karty kolorów mulin DMC - ona uwielbia zbierać wszelkiego rodzaju raklamówki, co się nieraz bardzo przydaje ;O)

  

A oto zdjęcia mojego nowego haftu - całego w beżach...

   

niedziela, 18 kwietnia 2010

"Kreatywny Świat z DMC 2010"


 Byłam i widziałam, a było co oglądać: 

Piękne hafty z Orchidei ( jaka szkoda, że nie lubię haftować na kanwie drukowanej - chociaż nie mówię nie) bardzo podobały się mojemu mężowi !?! 

Moje dziecko zakochało się w dzwoneczkowym alfabecie ;O)

 

Ja podziwiałam całość i marzyłam o tym, aby mieć tyle wolnego czasu,  żeby wyhaftować choćby niewielką część wystawionych prac.

Zauroczyła mnie również dzianina - kiedyś zrobiłam kilka swetrów - kto wie może powrócę do drutów???

 

No i oczywiście można było dokonać zakupów produktów DMC, ale o tym w kolejnym poście ;O)

 

Jeśli ktoś zauważył - przy okazji wystawy reklamowała się nowa pasmanteria nadodatek , i już zastanawiam się nad zakupami u nich.

Pomimo różnych opinii jakie czytałam na blogach, ja jestem zachwycona wystawą - fakt byłam na takiej wystawie pierwszy raz i na pewno na kolejną będę patrzała bardziej krytycznie.

A do obejrzenia wystawy zachęcał plakat DMC z hasłem '' JEŚLI UMIESZ PRZYSZYĆ GUZIK, UMIESZ WYHAFTOWAĆ RÓŻĘ'' - muszę to hasło rzucić u mnie w pracy - moje koleżanki twierdzą, że haft nie jest dla nich.


poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Jeszcze trochę atmosfery świąt

Już po świętach, a u mnie jeszcze ich echo oraz zdjęcia zrobione przed świętami - w palmową niedzielę.

Na jarmarku wielkanocnym Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie oprócz zwykłych, jarmarcznych stoisk był ogrom "prac twóców ludowych i rzemieślników", które można było i podziwiać i kupować. W ferworze oglądania ( buuu -jakie tam były piękne frywolitki - muszę się ich w końcu nauczyć)  zupełnie zapomniałam o aparacie i zrobiłam tylko kilka zdjęć. 

  

Były również atrakcje dla dzieci - ozdabianie mazurków, malowanie wydmuszek farbami oraz woskiem, robienie palemek czy odlewanie świeczek-figurek z wosku. Jednym słowem nie można było się nudzić.

Od niedzieli palmowej na naszym rynku oglądać można było palmy wielkanocne wykonane przez szkoły, przedszkola oraz pojedynczych uczniów szkół podstawowych. Jak widać poniżej zarówno fantazji jak i talentu wykonawcom nie brakuje. Przy okazji zrobiłam kilka zdjęć: